Strony

środa, 9 kwietnia 2014

Paryż-Dzień 5 Panteon / Sorbona / Montmartre


Relację z piątego dnia postanowiłam pokazać głównie w czerni i bieli. Po pierwsze dlatego, że te dwa kolory niezmiernie komponują mi się z paryskimi kamienicami, brukiem i wszechobecnym szykiem, ale również dlatego, że to był nasz ostatni dzień i ostatni spacer wąskimi uliczkami, ostatnie przedzieranie się przez tłum w metrze,  ostatnie słuchanie szumu Sekwany, ostatnie rogaliki z kawiarni La Brioche Dorée. Rzeczy ostatnie napawają mnie melancholią i nawet lekkim smutkiem, więc wydało mi się oczywistym, że  czarno-biała fotografia pasuje tu jak ulał.  





Dzięki dogodnym, wieczornym połączeniom Ryanaira do Polski, mieliśmy jeszcze sporo czasu na zwiedzanie.   W czołówce miejsc, które chcieliśmy zobaczyć przewijała się między innymi dzielnica La Defense i Centrum Pompidou. Ostatecznie padło jednak na klasykę, czyli Dzielnicę Łacińską i Panteon, który pełni obecnie funkcję mauzoleum.  W znajdujących się w nim kryptach spoczywają takie osobistości jak Victor Hugo, Emil Zola, Alexandre Dumas czy Maria Skłodowska-Curie.  Podczas naszej wizyty część monumentalnej budowli była w remoncie, także obejrzeliśmy Panteon jedynie z zewnątrz i ruszyliśmy w stronę Rue de la Sorbonne przy której znajduje się słynny uniwersytet.
 
Pierwsza myśl po ujrzeniu uczelni? Hmmm... no cóż... W takich warunkach byłabym skłonna się jeszcze troszkę pouczyć :-)







Dosłownie na moment zajrzeliśmy także za bramę pobliskiego Narodowego Muzeum Wieków Średnich (Musée National du Moyen Age), mieszczącego zbiory począwszy od antycznej sztuki Galów, aż do późnego średniowiecza. Przyznam się bez bicia, że wtedy nie byłam taka mądra, jest to wiedza jaką posiadłam zaledwie przed chwilą dzięki nieocenionej Wikipedii. W oko wpadł mi tam jedynie zegar i brama...  





 
 
Następnie przeszliśmy na Bulwar Saint-Michel, przy którym znajduje się Place de la Sorbonne. W pełnym rozkojarzeniu, zamiast kopuły uniwersytetu,  podziwiałam kioski z prasą, restauracje, wystawy sklepowe, bramy, klamki... Po prostu chłonęłam klimat miasta...
 

Place de la Sorbonne


 

 

Paręnaście kroków dalej na Bulwarze Saint Germain wysłałam konkursowe pocztówki, co zostało oczywiście udokumentowane. Z tego co wiem, wszystkie dotarły do celu w ekspresowym tempie.









 
Ostatnie dwie godziny przed wyruszeniem na lotnisko spędziliśmy na... Wzgórzu Montmartre.  Przecież nie mogło się obyć bez ostatniego spaceru po tych klimatycznych uliczkach, bez odganiania natrętnych sprzedawców miniaturowych Wież Eiffla,  bez aromatycznej kawy i ręcznie wyrabianych czekoladek...




 

Po pięciu dniach, od pozytywnych wrażeń, aż kręciło się w głowie, a przecież była to zaledwie namiastka Paryża. Tyle jeszcze zostało do zobaczenia...
 
 
 

19 komentarzy:

  1. Tylko 5 dni, ale za to jakich! I faktycznie - ile jeszcze zostało do obejrzenia! :)
    To dobre uzasadnienie dla kolejnych wojaży po Paryżu :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to było pięć baaardzo intensywnych dni :-)

      Usuń
  2. Pamiętam jak się podekscytowałam odwiedzając M. Skłodowską - Curie. Wzruszające to było. Montmartre za to kojarzy mi się z feerią barw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat do środka Panteonu nie weszłam, ale faktycznie pojawia się pewnego rodzaju wzruszanie :-)

      Usuń
  3. Jakoś tak tajemniczo się zrobiło :). Może to za sprawą tych czarno-białych zdjęć...A 5 dni w Paryżu to całkiem sporo, chociaż pewnie mając 2 tyg. i tak byłoby za mało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, mnie zabrakło co najmniej jednego, pełnego dnia...

      Usuń
  4. Pięknie to wszystko ujęłaś. Marzę, by znów znaleźć się w Paryżu. To magiczne miasto. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też już zatęskniłam... Ale ostatnio widziałam bilety za 88 zł do Paryża, więc zawsze można na chwilkę skoczyć :-)

      Usuń
  5. paryz jest cudowny! az zatesnilam. robisz sliczne fotki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Paryż, piękny Paryż! ja w tym roku też się tam wybieram bo już nie mogę oprzeć się tym wszystkim pięknym zdjęciom, jakie zalewają mnie z blogów takich jak Twój :) Inspirujesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... bardzo miło jest tak inspirować :-) Paryż wciąga - zobaczysz :-)

      Usuń
  7. super, że uchwyciłaś w czarno białych kolorach. Paryż i jego kawiarenki, to w ustawienie czarno białym lubię najbardziej...
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. pierwsze zdjęcie jak góralskie parzenice!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, widze, że obie nie śpimy po nocach ;-)

      Usuń
  9. Czarno-biały Paryż jakoś bardziej do mnie przemawia niż ten w kolorach ;) Jest taki tajemniczy i czekający na odkrycie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Qué fotos tan maravillosas!!!
    Un beso
    http://cocoolook.blogspot.com.es

    OdpowiedzUsuń
  11. preciosas fotos me han gustado mucho , gracias por compartir
    MAITE
    HOY EN MI BLOG: desafio "mixed print" "

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak ogladam twoje zdjecia to juz sie mojego urlopu nie moge doczekac :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania :-)