Zrodzona przed milionami lat z ognia i wody, szczyci się wulkanicznymi krajobrazami i zastygłą lawą, która pokrywa większa część wyspy. Została uznana za cud natury i jako Światowy Rezerwat Biosfery jest wpisana na listę UNESCO. Setki wulkanicznych stożków, zastygłe morze lawy, zielone winorośla na tle czarnych pól uprawnych i trzy kolory: biały, czarny, złoty. Tutaj każda plaża jest inna. Jedne
gwarne z pełną infrastrukturą, pozostałe dzikie, położone w malowniczych,
niewielkich zatoczkach. Mieszkańcy, idąc za koncepcją Cesara Manrique zagospodarowali wyspę w sposób tradycyjny. Dokładnie wiedzą o tym, że turyści wolą oglądać urocze białe domki na tle szmaragdu oceanu i czarnych skał, zamiast szklanej
nowoczesności. To właśnie uzdolnionemu artyście i projektantowi Cesarowi Manrique zawdzięczamy obecny styl wyspy. Jego ideą było połączenie dziewiczego świata przyrody ze sztuczną twórczością człowieka. Myślę, że projekt został zrealizowany w 100%, ale zacznę od początku.... bo nie do końca mam zamiar słodzić na temat Lanzarote.
Pobudka o świcie. Na wyspę dostaliśmy się porannym promem