Strony

środa, 19 lutego 2014

Paryż - Dzień 2 Montmartre / Plac Pigalle / Les Invalides / Pola Marsowe / Wieża Eiffla

Zachwyceni porannym spacerem po artystycznej  Dzielnicy Montmartre, odzyskaliśmy stracone kalorie w jednej z popularnych w Paryżu kawiarni La Brioche Dorée, znajdującej się na Placu Pigalle, gdzie posililiśmy się klasycznymi, francuskimi rogalikami. Dużą ilością rogalików... Kawiarnie na Pigalaku mają to do siebie, że od samych drzwi, zarówno szyldy jak i sprzedawcy informują nas o konieczność szczególnej kontroli swojego dobytku. Z podobnymi ostrzeżeniami spotkałam się jeszcze w kilku miejscach, ale tutaj, zagrożenie kradzieżą było chyba najbardziej odczuwalne. Wszędzie krzątający się klienci, ocierające się sprzątaczki i jakieś dziewczyny co chwile pytające o godzinę. Jak dla mnie harmider idealny dla potencjalnych złodziei. Ale zarówno słodycze, jak i kawa godne polecenia. Rogaliki są sprzedawane w kilkunastu rodzajach, z nutellą, kawałeczkami czekolady, połówkami brzoskwiń, ciepłymi wiśniami czy jasnym kremem szampańskim.









Ostateczni e trafiły się i słynne, pieczone kasztany. Pewnie tyle razy polscy turyści o nie pytali, że w końcu ktoś zaczął je sprzedawać. Już sama forma ich podania mnie nie przekonała. Wózek z hipermarketu, na nim rozgrzany koksownik i taca z kasztanami. Podane w skrawku starej gazety, a do tego suche i przypalone. No cóż... Może faktycznie tak jak Zuzanna, "lubię je tylko jesienią"?!


  
Z Placu Pigalle udaliśmy się metrem w kierunku stacji Assemblée Nationale, znajdującej się przy Boulevard Saint-Germain. Pierwsze co przykuło moją uwagę po wyjściu z podziemia to... czerwona Vespa. Podczas następnych kilku dni w oko mojego obiektywu wpadło jeszcze kilka takich iście włoskich pojazdów. Tego, że to najbardziej kultowy skuter nie trzeba nikomu tłumaczyć. Wszystkie były utrzymane w klasycznych, można nawet powiedzieć, retro kolorach. Czerwone, różowe, turkusowe, miętowe, cappuccino, brązowe... Taki skuter to idealne rozwiązanie w dobie korków, gdy brakuje miejsc do parkowania. A do tego ten styl, wygoda i zazdrosne spojrzenia kolegów z pracy - wrażenia bezcenne. A żeby tego było mało to znalazł się i stary, czerwony Fiat 500! Wygląda na to, że w Paryżu zapanowała prawdziwie włoska moda. Chciało by się rzec: Ciao Paris! 




Deszcz powoli przestawał padać. Skręciliśmy w Rue de l'Université, którą doszliśmy do Palcu du Palais Bourbon gdzie znajduje się budynek Zgromadzenia Narodowego we Francji. Chyba akurat musiało odbywać się jakieś posiedzenie parlamentarzystów, bo w obfitej eskorcie policyjnej, przez zdobiona bramę wjechało na teren Assemblée Nationale, kilka lśniących, czarnych limuzyn.





Celem naszego spaceru, był jednak znajdujący się w pobliżu kompleks Les Invalides, szczycący się jedną z najpiękniejszych kopuł w Paryżu, będący w przeszłości szpitalem dla dla francuskich weteranów wojennych. Złota kopuła, pokryta ponad 500 tysiącami płatków złota, jest widoczna z wielu punktów w mieście. Obecnie znajduje się tu między innymi grobowiec Napoleona Bonaparte i muzeum wojskowe. Zielona Avenue du Marechal Gallieni ciągnąca się od Mostu Aleksandra III, prowadzi nas prosto do bogato zdobionej bramy, a za nią brukowany plac, z pięknie przystrzyżonymi krzewami, płynnie przechodzi w Dziedziniec Honorowy na którym szczególne wrażenie robią ustawione wzdłuż krużganków armaty. Napoleon, pochowany został w kościele pod wspomnianą złotą kopułą, aż w sześciu trumnach, włożonych jedna w drugą, a na krypcie widnieje napis „Niech śpi pod tą kopułą, to hełm na głowę giganta”. Czyżby jakiś kompleks?




















 Kilka praktycznych informacji:

Godziny otwarcia:
- kwiecień-wrzesień: 10:00 – 18:00
- październik – marzec: 10:00 – 17:00

Bilety:

- normalny: 9 Euro
- ulgowy: 7 Euro


Ale to nie koniec zwiedzania! Tego dnia nie było mowy abyśmy nie znaleźli się pod symbolem Paryża, jakim niewątpliwie jest Wieża Eiffla. Obeszliśmy więc Les Invalides wkoło i wąskimi, alejkami powędrowaliśmy w kierunku Pól Marsowych.
Zbliżała się 16:00, niebo się przejaśniało, więc podjęliśmy decyzję, że to odpowiedni moment aby wjechać na górę ( bo na wejście po 1665 schodach nie było już chętnych) i zobaczyć panoramę miasta zarówno za dnia, jak i nocą.  

Jej wysokość Wieża Eiffla! 






  Nocne wydanie Paryża za kilka dni... Stay tuned :-)

16 komentarzy:

  1. Faktycznie ten kramik z kasztanami nie zachwyca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to sama się sobie dziwię, że w ogóle to zjadłam :/

      Usuń
  2. Ja kasztany jadłam w Hiszpanii i w Anglii, zawsze z takiego prowizorycznego wózka, w papierowym rożku - i chyba nie ma znaczenia, gdzie się kupuje, ważne, żeby były pyszne. Może te z Placu Pigalle są przereklamowane poprostu :). Paryż poza sezonem ma jedną zaletę - nie ma tłumów, nikt nie wchodzi w kadr i nawet pod wieżą pusto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie przereklamowane, a wręcz wymyślone pod polskich turystów.... Po prostu niedobre...

      Nie zobaczyć tłumu pod Wieżą- bezcenne! :-)

      Usuń
  3. Ech te croissanty - jadłabym je i jadła - nie mam ich nigdy dość! :) A takie z Paryża to już musi być coś!
    We Francji byłam w Alpach i smakowały przewybornie :)
    Kasztanów też bym spróbowała, bo nigdy nie jadłam :)
    A wieża Eiffla, chyba na kazdym zdjęciu wychodzi dobrze - toż to królowa przecież! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Croissanty były boskie! Za to kasztany kiepskie. Takie przypalone kartofelki... Jeszcze nie jadłam dobrych kasztanów. A może ja po prostu ich nie lubię? Hmmm...właściwie to nie wiem ;-P
      A Wieża chyba najefektowniej prezentuje się nocą, jak rozbłyskają światła, o czym będzie w kolejnym poście :-)

      Usuń
  4. Kasztany!!!Te słodycze mnie tak nie skusiły jak te ukochane przeze mnie owoce. Z tego co widzę w komentarzu wyżej nie były dobre, ale ja tez tak miałam, aż zjadłam te bratysławskie i popadłam w obłęd na ich punkcie. Szkoda że bilety wstępów mają zawsze takie kosmiczne ceny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasztany mnie nie uwiodły, ale dam im jeszcze szanse w innym mieście :-) Co do biletów to niestety prawda. Prawie wszędzie wstępy to koszt powyżej 10 Euro...

      Usuń
  5. Smakowicie tu ostatnio :)
    W ogóle bardzo ładnie przedstawiłaś Paryż. Podobają mi się zdjęcia, szczególnie czarno-białe. Dzięki nim miasto wydaje się jeszcze bardziej paryskie :p Szkoda, że nie weszliście, tylko wjechaliście na wieżę Eiffla. Osobiście, kiedy ja zdobywam jakieś szczyty, czy wieże , zawsze wybieram drogę, którą jestem zmuszona pokonać o własnych siłach. Ale może to też dlatego, że nie przepadam za windami.
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, trochę szkoda, że poszliśmy na łatwiznę i nie weszliśmy na góre o własnych siłach. Ale ten jak i wszystkie inne dni były tak intensywne, że nikt nawet się nie wyrywał się z takim pomysłem :-P

      Usuń
  6. A to sa jeszcze inne sposoby podawania kasztanow? ;-) Wydaje mi sie, ze zawsze to tak wyglada?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie może być w gazecie, ważne żeby były smaczne, a te niestety nie były.... Poszukam kasztanów gdzieś indziej :-)

      Usuń
  7. aż wstyd, że jeszcze mnie tam nie było.. a przysmaki na pierwszych miejscach przypomniały mi o moich francuskich porankach gdy byłam we Francji na nartach...mmm..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez byłam dopiero pierwszy raz, zawsze przekładałam tę podróż i wybierałam inne miejsca. Zupełnie niesłusznie, miasto warte odwiedzenia!

      Usuń
  8. Świetna fotorelacja. Byłam, widziałam, zwiedziłam... O swojej przygodzie z Wieżą Eiffla pisałam w lipcu albo w sierpniu na moim blogu. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, zaraz idę do Ciebie poczytać :-)

      Usuń

Zapraszam do komentowania :-)