Strony

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Jeden dzień to za mało | Praga w deszczu


Jeden dzień na zwiedzanie tak interesującego miasta jakim jest Praga to stosunkowo mało, ale gdy się nie ma co się lubi.... to i z jednego dnia się człowiek cieszy. Zwiedzać też nie było łatwo, bo stolica Czech powitała nas wyjątkowo ponurą pogodą i deszczem, całą ścianą deszczu. Proszę więc o wyrozumiałość podczas oglądania zdjęć, które też było ciężko robić... 
Spacer zaczęliśmy od muzeum miniatur znajdującego się na Hradczanach, gdzie za ok 50 czk można podziwiać ciekawą twórczość Anatolija Konenko. Autor zgromadzonej tam kolekcji przedstawia nam świat w skali mikro. Eksponaty są na tyle miniaturowe, że można je podziwiać tylko za pomocą mikroskopu. Pod lupą zobaczymy takie działa jak karawana wielbłądów przedzierająca się przez ucho igielne, modlitwę napisaną na ludzkim włosie, kopie obrazów malowane na ziarnkach maku czy najmniejszą książkę świata.


praga zwiedzanie











Spacerując po Hradczanach, na zachodnim brzegu Wełtawy, przemoczeni do ostatniej nitki, z chlapiącą wodą w butach, podziwialiśmy słynną Złota Uliczkę, na której nie udało mi się zrobić ani jednego zdjęcia poprzyklejanym do siebie, bajecznie kolorowym domkom... Wyjęcie aparatu groziło jego nagłym zatopieniem... Niestety z bólem serca muszę stwierdzić, że w tak obfitym deszczu ciężko jest się skupić na pięknie i sztuce, więc szybki rzut okiem na bazylikę pod wezwaniem św. Jerzego i katedrę św. Wita musiał tym razem wystarczyć. Tak jak nie jestem fanką biegania po kościołach, to tym razem katedrę św. Wita zwiedziłam z ogromną przyjemnością. Już sam fakt, że przez parę minut nic mi nie kapało na głowę, niewątpliwie dodał dużo plusów jej ogólnemu wizerunkowi, który dopełniły obrazy, witraże i piękna rozeta Stworzenie Świata. Przed katedrą jest bardzo ograniczona ilość miejsca i mimo szczerych chęci, bez odpowiedniego obiektywu ciężko uchwycić cała fasadę katedry, ale starałam się jak mogłam,  co widać  na poniższych zdjęciach.













Zegary, mosty, ogrody i pawie

Później był spacer po dziedzińcach Praskiego Zamku i obowiązkowe podziwianie odbywającej się codziennie o godzinie 12:00 honorowej zmiany warty. Ogrody Wallensteina z majestatycznie spacerującymi pawiami i przyciągającą szczególną uwagę, ścianą imitującą grafitowo-czarne nacieki skalne. Oczywiście wizyta na tłocznym Moście Karola, przez który w ciągu dnia można co najwyżej przepłynąć razem z falą turystów, których nawet brzydka pogoda nie odstraszyła. A także, Orloj czyli ikona turystycznej Pragi. Znajdujący się na ścianie Ratusza Staromiejskiego, średniowieczny zegar astronomiczny, który o każdej pełnej godzinie rozpoczyna swój pokaz. Z pewnością żaden inny zegar na świecie nie potrafi tak pięknie odmierzać cennego czasu.















 

Czeski folklor
Zmarznięci i głodni niczym wilki udaliśmy się do czeskiej wersji baru mlecznego z samoobsługą i jedzeniem "na kartki".  Najpierw walka o stolik, potem o miejsce w kolejce do Pani w plastikowym czepku, która nakłada knedliki z sosem oraz kapustę zasmażaną ze skwarkami. Czesi to zdecydowanie knedlikożercy! Na główne danie jedzą je na słono a na deser np. z kopcem malin. Ale muszę przyznać, że taki oryginalny knedlik ma coś w sobie :-)  Do tego wszystkiego osobny sznureczek chętnych po kompot lub piwo. A propos piwa! Podobno zamówienie w Czechach piwa z sokiem to wielki nietakt a wręcz czysta profanacja tego złotego trunku. 
Krzyżykowe fontanny
Na koniec dnia czekała nas uczta dla oczu i zmysłów w postaci pokazu światło, woda, dźwięk. Krzyżykowe fontanny prezentują się na prawdę doskonale a wieczorne spektakle rzeczywiście przyciągają tłumy. Podczas słuchania muzyki przeróżnych gatunków, na wodnej kurtynie wyświetlane są całe przedstawienia. Fontanna zdaje się tańczyć i czarować kolorami, woda wzbija się na kilkanaście metrów w górę po czym opada w przeróżnych układach i kombinacjach. 









Nie była to moja pierwsza ani mam nadzieję ostatnia wizyta w Pradze. Miasto opuszczałam co prawda z katarem, ale i z ogromnym niedosytem. Pomimo tego, że dwa razy powitano mnie tam deszczem, postanowiłam, że przy kolejnej nadarzającej się okazji dam mu kolejna szansę.  A na koniec jeszcze kilka fotografii:





















19 komentarzy:

  1. Z uśmiechem na ustach przeczytałam Twój post o Pradze, mnie zachwyciła tak mocno, że nie spodziewałam się a jednak. Jeśli masz ochotę, zapraszam
    http://migafkafoto.blogspot.com/2013/09/praga-romantyzm-w-parze-z-pasja.html

    No i muszę przyznać, ze podoba mi się również Twoje spojrzenie na to cudowne miasto
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Mnie Praga uwiodła, nawet w tym potwornym deszczu... Może kiedyś będzie mi dane zobaczyć to miasto w promieniach słońca?! Idę do Ciebie czytać, bo widzę, że był błękit na niebie :-)

      Usuń
  2. zazdroszczę Ci tej Pragi? kiedy byłas?
    ja miałam jechać tej jesieni i nie poszło :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno... będą już z dwa lata. To była deszczowa majówka :-) Ale Praga szczególnie zapadła mi w pamięć. Jakoś czuję sentyment...W tym roku też byłam w Czechach ale tylko (albo aż) w Skalnym Mieście i zoo Dvur Kralove.

      Usuń
  3. Byłam w Pradze w sierpniu i zakochałam się po same uszy. Niestety zdjęć nie mam bo niedługo po powrocie z Pragi pojechałam do Hiszpanii i ukradli mi aparat :(. Może i jeden dzień na Pragę to mało, ale lepsze to niż nic. Ja bym wszystko dała za chociażby jeden dzień w Nowym Jorku. Albo w Kenii. Albo w Peru. Albo w Buenos Aires. Albo na Islandii. Albo w Jordanii. Albo...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykra sprawa z tym aparatem... wielka szkoda. To straszne, że wszędzie trzeba się tak pilnować. Jak byliśmy w tym roku w Barcelonie to nawet jedna Hiszpanka zwróciła mi uwagę żeby w metrze trzymać mocno aparat i zdjąć okulary bo wszystko kradną...

      Usuń
  4. Przepiękne zdjęcia. Ja w Pradze byłam wielokrotnie, najdłużej na tydzień i to też o wiele za mało, więc nie wiem ile na nią trzeba, ale ja chętnie bym tam zamieszkała. Praga jest niezwykła i wracam do niej zawsze kiedy mogę. Nigdy mi się nie nudzi. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, starałam się jak mogłam. Też już byłam wcześniej w Pradze ale wtedy jeszcze byłam za mało świadoma co oglądam i co zwiedzam :-) Jak nadarzy się okazja to pojadę na kilka dni, żeby spokojnie pospacerować o wschodzie słońca po Moście Karola :-)

      Usuń
  5. W Pradze bylam na szkolnej wyciecze, jakies 20 lat temu...Juz w tamtych czasach mialam parcie na zwiedzanie i podrozowanie, wiec kiedy szkolne kolezanki rozgladaly sie znuzone,gdzie usiasc na lawce i odpoczac, ja robilam zdjecia.Oczywiscie nigdy w zyciu ich w tej chwili nie pokaze na swoim blogu...Wspomnienia jednak pozostaly bardzo pozytywne,a czy kiedys wroce, aby zobaczyc, czy fascynacja tym miastem jest nadal aktualna...czas pokaze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj też mam całą stertę zdjęć, które na pewno nie pojawią się nigdzie publicznie :-) Niech sobie siedzą w swoich starych albumach :-)

      Usuń
  6. Wybieram się do Pragi wiosną i mam nadzieję, że pogoda będzie łaskawsza. Piękne zdjęcia i nawet w deszczu to miasto jest fascynujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) W takim razie życzę słoneczka!

      Usuń
  7. Mnie też Praga powitała deszczem. I przez to nadal jest na liście miejsc do zwiedzenia po raz kolejny, tym razem jednak preferowałabym słoneczną pogodę ;) Przepiękne to Twoje zdjęcia z Pragi ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy byłam w Pradze także padało, ale potem się rozpogodziło i było naprawdę pięknie. Żałuję tylko, że byłam tam w sezonie. Wszędzie pełno na ludzi. A na Moście Karola to się modliłam, żeby jak najszybciej wydostać się z tego tłumu. Ale mimo wszystko miło wspominam tamten wyjazd, a smak knedliczków wciąż mam w pamięci i stale za nim tęsknię.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam to samo na Moście Karola. Najpierw chciałam na niego iść za wszelka cenę a potem... nie wiedziałam którędy najszybciej się wydostać z tego dzikiego tłumu :-P

      Usuń
  9. o jak dobrze, że tu trafiłam, bo jutro się własnie do Pragi wybieram!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdraszczam :-) Sylwester w Pradze - piękna sprawa! Słoneczka życzę :-)

      Usuń

Zapraszam do komentowania :-)